RELACJA W RÓŻNYCH KOLORACH TĘCZY. SZCZERA ROZMOWA CÓRKI Z OJCEM. RECENZJA KSIĄŻKI MARII PESZEK "NAKU*WIAM ZEN"

                                                             Źródło foto; Empik.com

Myślę, że ani autorki, ani bohatera książki nikomu przedstawiać nie trzeba. Dostaliśmy zbiór bardzo szczerej, osobistej i otwartej rozmowy córki z ojcem. "Rozmawiają o najważniejszych sprawach: miłości, śmierci, seksie, Bogu, sztuce i sensie, z bezpardonową otwartością, która może wzbudzić zazdrość. Że można tak ze sobą rozmawiać. Że taka relacja, przekraczająca wszystko, do czego nas przyzwyczajono, jest możliwa."

JAK POWSTAWAŁA KSIĄŻKA
"Jan został przeze mnie poproszony i zaproszony w taką podróż pt: "Porozmawiajmy o sprawach najważniejszych". Umawiamy się na kompletną szczerość, kompletną otwartość ..."
– Powiedziała w jednym z wywiadów Maria Peszek

Kiedy słuchamy lub czytamy książkę Jan Peszek wypowiada się w następujący sposób:
"Autorzy, którzy mi proponowali napisanie książki o mnie, wywiady rzeki itd. – Tak naprawdę się wożą na osobie, z którą rozmawiają. Nie mają nic do zaproponowania. W istocie, nie rozumieją dziesiątków kontekstów, nie tyle mojej osobowości, bo nie uważam, że ona jest szczególnie interesująca ile tego, co naprawdę chcę powiedzieć. To, co się ukazuje to barachło. To są właściwie materiały z kolorowych gazet, obrzydliwe, poniżające.  – Nie chcę tego. Mnie nie interesuje przechodzenie do historii, które jest dla mnie przedmiotem manipulacji wyłącznej. Zajrzenie w głąb człowieka – w tym wypadku mnie jest ciekawe. W takim zwierciadle, które ty mi podstawisz."
WSPANIAŁE I STRASZNE ŚWIĘTA ZARAZEM

26 grudnia ojciec Marii przeszedł zawał. Jak pisze autorka:
"Rano zrobił się całkiem szary i w samych majtkach położył się przy kominku. Upierał się, że jedziemy na spacer do lasu i że potrzebuje powietrza. Zamiast do lasu, pojechaliśmy do szpitala.[...]W święta jest najwięcej zawałów. Za dużo alkoholu, miłości i żalu. Serca nie nadążają. Serce taty też się zmęczyło, ale odratowali go..."
ZAKRĘT I DYLEMATY...

W wymiarze czasowym życie nie jest w porządku; że żyjemy te kilkadziesiąt lat i to nam musi wystarczyć. Ten proces od dzieciństwa, młodości, wieku średniego po powolne zbliżanie się do starości czyli przemyśleń i refleksji.
Ona, Maria znajduje siebie jako człowieka, ale też jako artystę w d**pie stwierdzając, że nie jest to przyjemne miejsce😉Cytując pewien fragment:
"Nie jest tak, że to całkiem nowe dla mnie miejsce, że ja tu nigdy wcześniej nie byłam– jasne, że byłam, ale tym razem skala jest inna, zakręt totalny, nie mogę oddychać! A jak nie mogę oddychać to nie zaśpiewam."
On, Jan człowiek, artysta szczęśliwy,  który ma poczucie spełnienia, co jest tego powodem?
"Mogę umrzeć bez żalu, mam to od dość dawna. Gdybym nagle umarł – np. te pięć dni temu, to miałbym poczucie, że mnie to nie zaskakuje. Że odchodzę w poczuciu nie narobienia jakiegoś bałaganu w życiu, nie narobienia zasadniczych krzywd ludziom i poczuciu wartości mojego życia, czymkolwiek ono jest. "
Zdaniem artysty umieranie jest poniżające, bo to na co całe życie pracowaliśmy, ogromny potencjał nadziei, planów nagle staje się końcem niegodnym niczego. Uderzyła mnie w tej rozmowie autentyczność, totalna bezkompromisowość, dlatego nie mówiąc już nic więcej, zachęcam do przeczytania książki lub wysłuchania audiobooka


Komentarze