JOHNY, CZYLI JANEK...HISTORIA KS. JANA KACZKOWSKIEGO


Pora napisać parę słów... Powtarzałam to już kilkukrotnie, że ostatnimi czasy moja konsekwencja w pisaniu pozostawia wiele do życzenia. Ma to swoje podłoże, którego nie chcę powtarzać NON STOP! Zdrowie zawsze będzie na pierwszym miejscu, cała reszta potem.  Mój wpis, dotyczył będzie filmu, który swój debiut na ekranach polskich kin, będzie miał w najbliższy piątek (23 września) Mowa o filmie Johny w reżyserii Daniela Jaroszka. "Johnny" podbił serca widzów podczas 47 Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni i to tam zdobył m.in. nagrodę publiczności. Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa historii niezwykłego człowieka i duszpasterza i z pewnością wybiorę się na seans.
"Nie trzeba być katolikiem, żeby być dobrym człowiekiem"
Te słowa zawsze wygłaszał ks. Jan w swoich kazaniach. Dając ludziom otuchę, nadzieję i wzmocnienie. Trzeba umieć dotrzeć do człowieka, Trzeba poświęcić mu swój czas.

KILKA SŁÓW OD REŻYSERA


 Reżyser Daniel Jaroszek w jednym z wywiadów o swoim projekcie mówi; 
"To nie jest opowieść o budowaniu hospicjum ani historia walki ze śmiertelną chorobą. Film Johnny to emocjonalny rollercoaster, który na przemian bawi i wzrusza, przeraża i rozczula. Fabuła przeprowadza nas od skrajnie mrocznych momentów, przez walkę z samym sobą i zewnętrznym światem, aż do znalezienia sensu i nadziei. Emocje będą buzować w widzach nie tylko przez cały seans, ale też wiele godzin po nim".

KIM JEST JOHNY?

W rolę cenionego zarówno przez wierzących, jak i ateistów księdza Jana Kaczkowskiego wciela się niesamowity  Dawid Ogrodnik.

[...] to również opowieść, która wzrusza i inspiruje. Opowiedziana z perspektywy podopiecznego księdza Jana Kaczkowskiego, Patryka Galewskiego – chłopaka, który nie miał łatwego startu w życiu.

Jak widać nie było innej możliwości jak tylko ta, że historia ks. Jana Kaczkowskiego musiała pojawić się na szklanym ekranie. 
"Twórca puckiego hospicjum potrafił z niebywałą łatwością nawiązać kontakt z drugim człowiekiem - czy to podczas zwykłej niedzielnej mszy, czy na rockowym festiwalu, czy w końcu przy szpitalnym łóżku, trzymając za rękę śmiertelnie chorą osobę. Błyskotliwym humorem i pozytywną energią potrafił zjednywać sobie tłumy[...]"

PROSTE PRAWDY ZAWSZE SIĘ SPRAWDZAJĄ

W czasach trudnych, a z takimi niewątpliwie teraz mamy do czynienia, ten film jest takim przysłowiowym "plastrem na obolałą ranę". Nie brak w nim mądrości i dobrych rad, nadziei i ukojenia. Radości bo z taką trzeba podchodzić do życia. Scenarzysta Maciej Kraszewski w jednym z wywiadów powiedział: 
"Napisałem tę historię, aby nawet najbardziej zdołowany człowiek uwierzył, że nowe, dobre życie może się rozpocząć w trudnych do wyobrażenia, ekstremalnych okolicznościach. To opowieść o zwycięstwie życia i miłości. Historia prawdziwa"
Film zdecydowanie wzbudzi wiele różnych emocji i zostawi nas w zadumie i refleksji... bo jak ktoś mądrze napisał w jednej recenzji 
"To film dla ludzi, a nie dla krytyków".

Te słowa niech staną się puentą. Mam nadzieję, że podobnie jak ja w dogodnym dla siebie czasie, wybierzecie się do kin. Na co serdecznie namawiam 😉

  

Komentarze